Piękny i Bestia czyli moja przygoda z serią Clinique Pep-Start

Witajcie,

po dłuższej wakacyjnej przerwie powracam pełna energii i nowych pomysłów. Od jakiegoś czasu testowałam kremy Clinique Pep-Start Hydroblur Moisturizer oraz Pep-Start Eye Cream. Post nazwałam tajemniczo Piękny i Bestia. Muszę przyznać, że wspaniale odnosi się to do jakości wspomnianych kosmetyków.  Po dwóch miesiącach stosowania mam już swoje zdanie na ich temat więc zapraszam na recenzcję:)

Clinique Pep-Start Hydroblur Moisturizer oraz Clinique Pep-Start Eye Cream

Clinique Pep-Start Hydroblur Moisturizer oraz Clinique Pep-Start Eye Cream

 

W poszukiwaniu dobrego kremu pod korektor...

Zacznijmy od pierwszej perełki czyli Clinique Pep-Start Eye Cream. Szukałam kremu, który pomoże mi rano ogarnąć moją okolicę pod oczami. Nie mam ogromnych cieni lub wielkich worków. Jednak moja okolica pod oczami z pewnością wymaga szybkiego odświeżenia i napięcia. Większość kremów, które ostatnio testowałam były takie sobie, ponieważ na ten krem nakładamy korektor i musi to wszystko ze sobą grać i pasować.

 

Czego oczekiwałam od Clinique Pep-Start Eye Cream?

Clinique Pep-Start Eye Cream

Clinique Pep-Start Eye Cream

 

Po licznych dobrych opiniach, które słyszałam o tym kosmetyku, liczyłam że sprawdzi się również u mnie. Oczekiwałam lekkiej formuły, treściwego działania i szybkiego wchłaniania się tego kremu. Producent obiecuje nam dodatkowo odświeżenie, rozjaśnienie oraz zmniejszenie opuchnięć pod oczami. Bardzo spodobał mi się aplikator w tym kremie, który pozwala na chwilę relaksu i odprężenia dla delikatnej skóry pod oczami. Juz po kilku użyciach tego kremu wiedziałam, że się polubimy. Jednak musiałam poczekać i zobaczyć jak będzie współgrał z moimi korektorami...

 

Piękny czy Bestia?

Muszę przyznać, że Clinique Pep-Start Eye Cream zagości na dłużej w mojej kosmetyczce i planuję zakup drugiego opakowania. Długo szukałam takiego kremu, który da mi przyjemne ale zauważalne odświeżenie o poranku w połączeniu z dużym nawilżeniem oraz lekką konsystencją. Wiem, że może za dużo wymagam ale moje oczekiwania okazały się realne. Po nałożeniu kremu czuję jakby uczucie chłodu. Jest to bardzo przyjemne zwłaszcza z rana gdy chcemy aby nasza twarz była szybko odświeżona gotowa do wyjścia. Co ciekawego ma w sobie ten krem, że tak dobrze pielęgnuje skórę pod oczami?

Te wspaniałe składniki oraz efekty jak dał mi ten krem sprawiają, że mogę go z całą pewnością nazwać Pięknym i godnym polecenia.

 

Pozostała nam już tylko Bestia

 

Clinique Pep-Start Hydroblur Moisturizer oraz Clinique Pep-Start Eye Cream

Clinique Pep-Start Hydroblur Moisturizer oraz Clinique Pep-Start Eye Cream

Na drugi ogień idzie krem Clinique Pep-Start Hydroblur Moisturizer  który miał być wspaniałym uzupełnieniem poprzedniego czyli świetnym kosmetykiem do twarzy pod makijaż. Jako posiadaczka cery mieszanej, dziwnej i trudnej do okiełznania, wiecznie szukam dobrego kremu pod podkład. Jeśli już jakiś ładnie nawilża to potem niestety bardzo szybko świecę się w strefie T. Jeśli ładnie się wchłania i jest lekki to potem podkład wygląda jak papier, a ja jakbym miała 40lat:) A tak na serio to faktycznie znaleźć taki dobry krem, to nie jest łatwa rzecz.

Clinique Pep-Start Hydroblur Moisturizer idealny krem do cery mieszanej?

Producent zapewnia nas, że jest to kosmetyk, który nawilża i matuje jednocześnie. Myślę, że jest to połączenie, o którym marzy każda posiadaczka cery skłonnej do przetłuszczania się. Krem Clinique Pep-Start Hydroblur Moisturizer ma za zadanie nawilżać, maskować niedoskonałości i kontrolować wydzielanie semu. Gdy przeczytałam te wszystkie obietnice pomyślałam, że wreszcie ktoś wpadł na pomysł idealny i stworzył prawdziwą Bestię🙂

Krem kontra makijaż

Nakładałam krem na oczyszczoną skórę twarzy i szyi. Konsystencja tego kosmetyku bardzo mnie zaciekawiła. Przypomina mi trochę niektóre bazy pod makijaż. Zapewne dlatego ma wśród swoich obietnic krycie zmarszczek i nierówności skóry. Krem faktycznie po aplikacji pozostawiał przyjemne nawilżenie i matowe wykończenie. Podkład ładnie się na nim rozprowadzał i całkiem dobrze trzymał w ciągu dnia. Po kilku dniach stosowania myślałam, że faktycznie firma Clinique stworzyła bardzo przyzwoite kremy, które będę mogła polecać.

Dlaczego Bestia?

Clinique Pep-Start Hydroblur Moisturizer

Clinique Pep-Start Hydroblur Moisturizer

Krem Clinique Pep-Start Hydroblur Moisturizer nazwałam Bestią dlatego, że to kosmetyk o wielkich oczekiwaniach i dobrym pierwszym wrażeniu. Wspomniana Bestia z czasem straciła w moich oczach, ponieważ zauważyłam że ten krem zaczął mocno mnie zapychać. Moje pory nie polubiły tego kremu i musiałam go odstawić. Oczywiście jest to tylko moje wrażenie i nie chcę nikogo zniechęcać, bo może u Was będzie inaczej. Warto przetestować ten krem, bo faktycznie konsystencją i efektem jaki pozostawia na skórze wyróżnia się wśród innych.

Dajcie znać czy próbowaliście tych kremów i jak się u Was sprawdziły?

 

 

Połączenie idealne, czyli o dwóch takich co skradli me serce- Kiehl's Midnight Recovery

Marka Kiehl's od dawna cieszy się dobrą opinią. Z całą pewnością największą sławę zyskała dzięki olejkowi Kiehl's Midnight Recovery Concentrate. Jest to bardzo dobry olejek na noc, który skradł moje serce już dawno temu. Nawet nie wiem ile już buteleczek zużyłam, ale wspaniale pielęgnuje moją skórę, więc zawsze chętnie będę do niego wracała. Dokładną recenzję tego olejku znajdziecie tutaj. 

 

Kiehl's Midnight Recovery koncentrat i krem

Kiehl's Midnight Recovery

 

Poszukiwania dobrego kremu pod oczy

 

Od jakiegoś czasu ciągle szukam dobrego kremu pod oczy. Nie zadowalają mnie lekkie kremy, które nic nie dają.  Czasami wolę więcej dopłacić i mieć pewność, że krem głęboko nawilża i odżywia bardzo wrażliwą skórę pod oczami. Przetestowałam już wiele kremów i większość z nich odkładam już po kilku dniach, ponieważ albo mnie podrażniają, albo nawilżają prawie tyle co nic. Tak... muszę przyznać, że jeśli chodzi o podkłady i kremy pod oczy to jestem bardzo, ale to bardzo wymagająca. Marka Kiehl's zasłynęła również z kremu pod oczy z awokado. Nie mogę powiedzieć, że jest zły, ale nadaje się bardziej na dzień. Wśród kremów pod oczy nakładanych pod makijaż mam kilka innych lepszych propozycji, zatem krem pod oczy z awokado nie będzie miał dziś swoich 5 minut:)

 

Kosmetyk z cyklu Youtube Made Me Buy It

 

Przyznam szczerze, że nawet nie wiedziałam, że seria Midnight Recovery oprócz wysławionego koncentratu ma również krem pod oczy. Jakoś wcześniej nie zwróciłam na niego uwagi. Wszystko dzięki Kathleen Lights i jej filmikom na youtube. Muszę przyznać, że bardzo lubię jej recenzje i wiele ciekawych perełek odkryłam dzięki niej. To właśnie ona często w swoich filmach zachwalała ten krem. Wielokrotnie podkreślała, że bardzo mocno zniwelował jej cienie pod oczami i pomógł w zmniejszeniu widoczności drobnych zmarszczek. Bardzo zaintrygował mnie ten Kiehl's Midnight Recovery Eye. Biorąc pod uwagę wielkie dobroci jakie dał jego brat Kiehl's Midnight Recovery Concentrate, miałam wielkie nadzieje na nowe odkrycie.

Kiehl's Midnight Recovery Eye krem

Kiehl's Midnight Recovery Eye

Dobre składniki ponad wszystko

 

Krem Kiehl's Midnight Recovery Eye charakteryzuje się bardzo dobrym i naturalnym składem. Krem jest umieszczony w lekkiej tubce w granatowej szacie graficznej podobnej do olejku. Muszę przyznać, że kosmetyk ten jest bardzo wydajny i 15ml tego kremu starcza na bardzo długo. Bardzo podoba mi się jego konsystencja, która jest lekka, a zarazem bardzo treściwa. Po wyciśnięciu kremu z tubki mamy wrażenie, że jest ciężki i bogaty. Natomiast po aplikacji całkiem dobrze się wchłania i jest lekki. To co dla mnie najważniejsze, krem Kiehl's Midnight Recovery Eye pozostawia na skórze przyjemną lekką warstwę, która jest bardzo komfortowa. Nie mamy wrażenia, że smarujemy się masłem, jak to bywa choćby przy kremie od Bobbi Brown.

 

Co takiego dobrego zawiera w sobie Kiehl's Midnight Recovery Eye?

 

Jak oceniam działanie Kiehl's Midnight Recovery Eye

 

Kiehl's Midnight Recovery koncentrat i krem

Kiehl's Midnight Recovery

Muszę przyznać, że youtube ponownie dobrze mi podpowiedział:)  Ten krem naprawdę sprawia, że skóra o poranku wygląda młodziej. Jako młoda mama z prawie 30stką na karku nie mogę powiedzieć, że rano zawsze mam piękny widok w lusterku. Jednak od kiedy zaczęłam używać tego kremu zauważyłam spore zmiany w mojej okolicy pod oczami. Skóra stała się jaśniejsza i bardziej napięta. Opuchnięcia prawie zupełnie zmalały, a drobne linie ładnie się wyprostowały. Wygląda na to, że seria Kiehl's Midnight Recovery, w której znajdziemy olejek i krem pod oczy jest warta uwagi i godna polecenia. Co najważniejsze równoczesne stosowanie obu kosmetyków sprawia, że jeden nakręca działanie drugiego:) Dzięki olejkowi krem lepiej pielęgnuje skórę pod oczami. Na chwilę obecną Kiehl's Midnight Recovery Eye to mój ulubiony krem pod oczy na noc!:)

Dostępność: kiehls.pl

Cena: 124zł za 15ml

Koreańskie nowości- Innisfree Bija Trouble Spot Essence

Witajcie,

dziś przychodzę do Was z moim koreańskim odkryciem. Jakiś czas temu otrzymałam przesyłkę z Korei, a w niej dużo wspaniałości. Nie ukrywam, że bardzo intryguje mnie koreańska pielęgnacja i jej efekty. Otrzymałam kilka ciekawych przesyłek lecz na początku chciałam Wam opowiedzieć o kosmetyku, który pomaga poprawić stan naszej skóry czyli Innisfree Bija Trouble Spot Essence. W przesyłce nie zabrakło również kilku małych próbek, które urzekły mnie swoim opakowaniem.

 

Koreańskie Nowości- Innisfree Bija Trouble Spot Essence

Koreańskie Nowości- Innisfree Bija Trouble Spot Essence

Innisfree to bardzo znana firma, która często przewija się w propozycjach koreańskiej pielęgnacji. Posiadają wiele kosmetyków lecz największą popularnością cieszą się produkty pomagające w walce z niedoskonałościami oraz nadmiarem sebum. Moja skóra ostatnio przechodzi różne okresy. Od ładnej gładkiej do trudnej i pełnej dziwnych niespodzianek. Zatem esencja od Innisfree była moim wybawieniem i pokładałam w niej spore nadzieje i oczekiwania. Innisfree Bija Trouble Spot Essence to 15ml żelowej esencji do stosowania punktowego. Przychodzi zapakowana w ładny błękitny kartonik.

 

Innisfree Bija Trouble Spot Essence 15ml

Innisfree Bija Trouble Spot Essence 15ml

 

Kosmetyki koreańskie zawsze pełne są dobroczynnych składników

Co zawiera w sobie Innisfree Bija Troble Essence?

Co wyróżnia Innisfree Bija Trouble Spot Essence?

Innisfree Bija Trouble Essence charakteryzuje się wyjątkowo dobrym składem, który określają jako 6-free system. Oznacza to, że kosmetyk ten NIE zawiera: parabenów, składników pochodzenia zwierzęcego, olejów mineralnych, sztucznych barwników, sztucznych substancji zapachowych i związku imidazolidinyl urea-free.

Jak oceniam efekty mojej koreańskiej nowości?

Kosmetyk aplikowałam wieczorem na punktowe niedoskonałości. Esencja ładnie się wchłaniała i nie pozostawiała żadnego filmu. Ma ona dość mocny zapach, ale mi osobiście nie przeszkadzał. Po miesiącu używania zauważyłam, że esencja uspokajała moje zmiany trądzikowe. Rana widziałam, że niedoskonałości są ewidentnie mniejsze, a ich gojenie następowało szybciej. Nie zauważyłam aby esencja mocno niwelowała blizny po niedoskonałościach. Podsumowując myślę, że jest to dobry kosmetyk dla osób, które zmagają się z małymi i punktowymi wypryskami. Ja osobiście jestem zadowolona z działania esencji Innisfree Bija Trouble Spot. Jednak szukam dalej i mam nadzieję, że znajdę swój ideał, który oprócz łagodzenia stanów zapalnych pomoże mi również w usuwaniu blizn potrądzikowych.

Dostępność i cena Innisfree Bija Trouble Essence- online, około 89,99zł (taniej na ebay u zaufanych sprzedawców:)

 

Pomysł na prezent-Dzień Mamy

Witajcie,

już wkrótce Dzień Mamy. Dla mnie to wyjątkowe święto, ponieważ sama od niedawna jestem mamą. Muszę przyznać, że w tym dniu prezenty nie są dla mnie istotne. Stokrotka zerwana w parku przez mojego synka będzie najpiękniejszym upominkiem. Myślę, ze każda młoda mama myśli podobnie. Jednak sama dla swojej mamy zawsze staram się wyszukać prezent idealny. Każda mama, która posiada już cerę dojrzałą potrzebuje kosmetyków bogatych w składniki odżywcze, które pomogą odzyskać młodzieńczy blask. Przygotowałam dla Was TOP 3 propozycje prezentów kosmetycznych z różnych półek cenowych.

 

Ziaja- niedoceniona polska marka

 

Jaśmin w kremie przeciw zmarszczkom 50+, krem pod oczy i na powieki

Jaśmin w kremie przeciw zmarszczkom 50+, krem pod oczy i na powieki

 

Wśród polskich marek kosmetycznych Ziaja ma wyjątkowo wysokie miejsce. Jakość produktów jest bardzo przyzwoita. Dodatkowo kosmetyki Ziaja są dostępne w rozsądnych cenach w wielu drogeriach. Na Dzień Mamy mogę Wam zaproponować Jaśminową linię kosmetyków. W szczególności polecam Jaśmin w kremie przeciw zmarszczkom 50 +

Who doesn't want to look young forever?

 

Christian Berton Paris Lift Flash Serum

Christian Berton Paris Lift Flash Serum

 

Kolejna propozycja kosmetyków na prezent jest już znacznie droższa. Niestety ale za prestiżową, francuską markę musimy dołożyć więcej pieniędzy, ale warto bo idzie z a tym jakość i efekty. Mowa tu o kosmetykach Christian Berton Paris. Cera dojrzała charakteryzuje się tym, że wymaga kosmetyków z ogromną ilością składników aktywnych. Z tego właśnie słyną produkty Christian Berton. Są po brzegi wypełnione drogocennymi substancjami, które mają za zadanie wzmacniać i napinać skórę. Wśród wszystkich kosmetyków z tej lini najbardziej lubię Lift Flash Serum

 

Jak przywrócić młodość?

 

 

Clarins Super Restorative Total Eye Concentrate

Clarins Super Restorative Total Eye Concentrate

 

Na koniec przygotowałam prawdziwą petardę. Czerwona linia Clarins-Super Restorative to idealny prezent dla każdej mamy, która posiada cerę dojrzałą. Skóra naszych mam jest często zmęczona i pozbawiona blasku. Nie każdy kosmetyk sprawdzi się na takiej cerze. Clarins to marka, która nigdy mnie nie zawiodła. Ich linia Super Restorative to produkty, które przynoszą ogromne i zauważalne efekty. Na szczególną uwagę zasługują tutaj kremy na dzień oraz na noc, a także produkty do pielęgnacji skóry wokół oczu. Mój absolutny hit to Clarins Super Restorative Total Eye Concentrate

 

Happy Mother's Day!

 

 

 

Z drogeryjnej półki- Loreal Maska Czysta Glinka

Nie ukrywam , że jestem totalną maniaczką kosmetyków. Zawsze makijaż dominował, a pielęgnacja pozostawała na drugim planie. Zapewne wynika to z faktu iż nie mam bardzo problematycznej cery, a minimum dawało mi zadowalające efekty. Przyszedł jednak czas, że moja skóra przestała być tak jędrna i pełna koloru. Z pewnością ma na to wpływ to, że zostałam mamą, a także biegnący czas z trzydziestką na horyzoncie.

 

Zrozumieć i poznać własną skórę...

 

Kiedyś dość sceptycznie patrzyłam na blogerki, które w swoich rytuałach pielęgnacyjnych wymieniały po 10 kosmetyków. Po pierwsze kto ma czas, aby siedzieć tak długo w łazience i wklepywać te specyfiki. Po drugie zakup tak dużej ilości niezbędnych kosmetyków jest baardzo kosztowny. Po kilku latach doszłam do momentu, w którym wiem, kiedy moja skóra potrzebuje nawilżenia lub złuszczenia. Faktycznie zwiększyłam ilość kosmetyków w pielęgnacji, ponieważ widzę ogromne zmiany od czasu, kiedy stosuję dobrze dobrany tonik lub krem pod oczy. Duże zadanie i rolę zaczęły odgrywać również maseczki. Gdy przychodzi dzień nałożenia maseczki jestem bardzo zadowolona i wiem, że moja skóra mi za to podziękuje.

 

maseczka do twarzy z glinka loreal

Maseczka do twarzy z glinką Loreal

Jaką maseczkę wybrać?

 

Obecnie na rynku mamy ogromny wybór maseczek. Dla mnie osobiście wyróżniają się maseczki w płachcie. Cenię sobie swój czas i lubię widzieć szybkie efekty. Oprócz tego mamy również do wyboru maseczki do rozrobienia lub gotowe kosmetyki w tubce lub słoiczku. Wysoką pozycją cenową i dobrą opinią cieszą się maseczki GlamGlow czy Tata Harper. Są to drogie kosmetyki, których skład często jest zbliżony do innych tańszych odpowiedników, tylko trzeba dobrze poszukać. Nie lubię przepłacać na maseczkach i często kupuję drogeryjne produkty.

 

Loreal Maska Czysta Glinka- Drogeryjną Perełką?

 

Wokół tej maseczki zrobił się duży szum w świecie testujących blogerek i vlogerek. Zazwyczaj były to pozytywne opinie. Popatrzyłam na skład, który bardzo mi się spodobał. Dodatkowo Maseczka Czysta Glinka od Loreal była wówczas na promocji w Rossmanie więc postanowiłam ją kupić. Testują ją od dwóch miesięcy i chętnie podzielę się z Wami moją opinią na jej temat.

 

Maseczka do twarzy Loreal z glinką

Maseczka do twarzy Loreal z glinką

Trzy Glinki w jednym słoiczku

 

Zacznijmy od początku. Maska Loreal Czysta Glinka zawiera 50ml produktu i wg producenta starcza na 10 aplikacji. Standardowo kosztuje 34,99zł. Mi osobiście udało się ja upolować na promocji za 24,99zł. Muszę przyznać, że opakowanie jest ładnie wykonane. Dodatkowo ogromny plus za umieszczenie maseczki w słoiczku. Bardzo cenię swój czas i zazwyczaj nie mam siły na glinki, które trzeba rozrabiać i później wszystko myć. Tutaj mamy wygodne, poręczne i bardzo eleganckie opakowanie. W środku natomiast trzy glinki plus węgiel:

Jak maseczka sprawdziła się u mnie?

 

Muszę przyznać, że za 24,99zł kupiłam maseczkę, która może się równać z kilkoma wysokopółkowymi kosmetykami. Już po pierwszej aplikacji byłam zadowolona, ponieważ moja skóra nie była przesuszona, co niestety często ma miejsce przy glinkach. Efekty na skórze jakie zauważyłam to: sprężystość, oczyszczenie, rozjaśnienie, lekki mat w połączeniu z nawilżeniem. Myślę, że taka ilość efektów mówi sama za siebie.

Serdecznie Wam polecam!

Tani i Dobry- Poniżej Dyszki- Kosmetyki Nawilżające Ziaja

Witajcie,

zaczynamy dziś nowy cykl wpisów: Tani i Dobry- Poniżej Dyszki. Nie ukrywam, że w wielu kategoriach kosmetyki wysokopółkowe są lepsze jakościowo. Mogę z całą pewnością stwierdzić, że cienie czy podkłady zazwyczaj im droższe, tym lepsze. Jednak mam kilka perełek zwłaszcza pielęgnacyjnych, które powalają, a kosztują grosze. Będę szukała dla Was kosmetyków, które nie kosztują więcej niż 10zł, a są godne polecenia.

 

Gdzie szukać tanich kosmetyków?

Drogerie są na każdym kroku. Jednak jest w nich tak dużo kosmetyków, że ciężko znaleźć coś dobrego. Często tak mam, że kupię coś na próbę. Potem w domu okazuje się, że to jakaś lipa. Dlatego powstają takie blogi jak ten aby wskazać bezpośrednio co kupować, a co nie:)

Nie musimy szukać daleko, wystarczy zerknąć na polską firmę Ziaja. Mam kilka perełek z tej firmy. Kosmetyki nawilżające Ziaja kuszą... nie tylko ceną. Dziś dwa słowa o naturalnym kremie oliwkowym oraz o maseczce nawilżającej z glinką zieloną.

 

Kosmetyki Nawilżające Ziaja- maska nawilżająca z glinką oraz naturalny krem oliwkowy

Ziaja maska nawilżająca z glinką oraz naturalny krem oliwkowy

Jest to dla mnie zestaw tani i doskonały dla osób, które nie chcą wydawać majątku na swoją pielęgnację.

Moją wieczorną pielęgnację traktuję w sposób wyjątkowy. Jest to dla mnie chwila relaksu. Moja skóra po całym dniu potrzebuje oczyszczenia i zastrzyku nawilżenia. Dzisiejsze produkty często pojawiają się w mojej wieczorowej rutynie.

Po dokładnym oczyszczeniu twarzy nakładam maseczkę nawilżającą z glinką. Moja opinia prezentuje się następująco:

Po zmyciu maseczki nakładam mój ulubiony krem na dzień i na noc czyli Ziaja naturalny krem oliwkowy.

Nie wiem ile już opakowań tego kremu zużyłam ale sporo. Jest to kosmetyk z cyklu Youtube made me buy it. Kosmetyki Nawilżające Ziaja pojawiają się też na wielu innych kanałach, lecz dziś moja opinia tego słynnego kremu:

Kosmetyki Nawilżające Ziaja- naturalny krem oliwkowy

Ziaja naturalny krem oliwkowy

Obie moje propozycje zgodnie z obietnicą kosztują poniżej dyszki, a są bardzo dobre. Nasze polskie kosmetyki są godne polecenia i powinniśmy o nich jak najwięcej pisać. Nie musimy sięgać po maseczki od Tata Harper, jeśli nasz budżet na to nie pozwala. Warto poszukać tańszych propozycji. Nasza skóra będzie nam wdzięczna za każdy krok naszej pielęgnacji, bez względu na ceny wybranych kosmetyków:)

Serum aktywujące młodość- Chanel Blue Serum

Chanel Blue Serum

 

Mój świat kosmetyków chyba nie ma granic. Codziennie sobie obiecuję, że już nic nie kupię. Zawsze planuje, że najpierw wykończę to co mam, a potem kupię kolejny kosmetyk. Niestety na planach się kończy. Nie zawsze kupuję wszystkie kosmetyki, bo żal mi pieniędzy. Często je dostaję lub zamawiam próbki. Bardzo dużo produktów już przetestowałam i nie wszystkie mnie kuszą. Czasami mam wrażenie, że to już było.. lub już to ktoś stworzył, czyli kolejny kosmetyk o tym samym składzie. Tutaj było inaczej. Bardzo mnie zaintrygowało Blue Serum od Chanel i nie mogłam przejść obok niego obojętnie:)

 

Gdzie są Niebieskie Strefy?

Niebieskie strefy to 4 regiony świata, gdzie ludzie żyją lepiej i dłużej: Nicoya w Kostaryce, należąca do Włoch Sardynia, grecka wyspa Ikaria i japońska wyspa Okinawa. Zespół Chanel wyselekcjonował najlepsze składniki właśnie z tych regionów i zawarł je w tym serum.

 

Co takiego wyjątkowego zawiera Blue Serum Chanel?

Zielona kawa z Kostaryki, oliwa z Sardynii oraz lentyszek z Grecji. To właśnie te składniki mają niesamowite działanie na naszą skórę. Głównym celem tego kosmetyku jest zachowanie młodości poprzez wygładzenie zmarszczek, ujędrnienie oraz ujednolicenie kolorytu naszej skóry twarzy.

Oto oficjalny film dostępny na kanale Chanel odnośnie tego serum. Robi wrażenie:)

 

 

 

Jak i kiedy używam tego magicznego serum?

Muszę przyznać, że najlepiej sprawdza mi się na dzień. Rano po porannym oczyszczeniu twarzy nakładam serum na dłonie, po czym wklepuję w skórę twarzy. Raczej odradzam Wam masowanie, wystarczy wklepanie. Ma dość żelową konsystencję i przepiękny luksusowy zapach. Bardzo ładnie się wchłania i efekty są bardzo szybko widoczne. Moje wrażenia po używaniu tego serum od Chanel:

Po miesiącu stosowania widzą ogromną poprawę kondycji mojej skóry. Jest bardziej jędrna i faktycznie jakby młodsza.

 

Ile kosztuje taki luksus?

Niestety Blue Serum od Chanel jest to typ kosmetyku, który jest bardzo dobry i bardzo drogi:( Pełnowymiarowe opakowanie- 30ml kosztuje bagatela 459zł. Ja osobiście zdobyłam mniejsze opakowanie i faktycznie jestem zadowolona. Niestety tak ogromna cena sprawia, że mam ochotę znaleźć coś tańszego i równie dobrego. Mimo wielu zachwytów muszę cieszyć się moją mniejszą buteleczką. Kolejnego opakowania raczej nie kupię ze względu na cenę.

Pozdrawiam,

Minty Mind

 

 

Ukojenie dla skóry suchej i wrażliwej-Cetaphil MD Dermoprotektor Balsam do twarzy i ciała

Skóra sucha, szorstka, popękana, zaczerwieniona i swędząca... Każdy kto zna choć jeden z tych przymiotników, wie jak wielki jest to dyskomfort. Zawsze myślałam, że mam normalną skórę. Niespecjalnie zwracałam uwagę na składy kosmetyków, które używam. Przyszedł jednak czas, że moja skóra powiedziała dość. Zbuntowała się i dobrze zapamiętam ten moment. Jeśli chodzi o skórę na twarzy, to nie widziałam dużych zmian oprócz przesuszenia. Natomiast na ciele pojawiło się więcej objawów. Przede wszystkim na dłoniach, łydkach i przedramionach zauważyłam spore zmiany w postaci suchych placków i zaczerwienień. Myślałam, że to alergia pokarmowa lub hormony, ale teraz już wiem, że to były początki mojej atopii.

 

Jak walczyć z atopią?

Nie jestem dermatologiem i nie mogę dać Wam najlepszej recepty i wskazówki. Mogę jednak opowiedzieć o tym jak mi się udało uspokoić moje zmiany.

Zatem jakie kosmetyki są najlepsze?

Testowałam już wiele kosmetyków z różnych firm. Bioderma, Avene, Uriage, La roche Posay, Iwostin- to tylko niektóre z firm, które używałam i nie mogę powiedzieć, że były złe. Mam kilka pozycji balsamów i kremów godnych polecenia. Zacznę jednak od recenzji kosmetyku, który myślę jest najbardziej uniwersalny 🙂 Mowa o Balsamie do twarzy i ciała Cetaphil MD Dermoprotektor. Za mną już niezliczona ilość opakowań, a pamiętam jak kupiłam swoje pierwsze opakowanie w Superpharmie za około 30 zł.

 

 

Cetaphil balsam

Cetaphil Md balsam do twarzy i ciała

 

Bardzo lubię jego opakowanie. Jak na balsam do twarzy i ciała, to ma całkiem zgrabną i praktyczką butelkę. Swobodnie mieści mi się w torbie podczas wyjazdów. W środku mamy 250 ml delikatnego balsamu o przyjemnej konsystencji. Nie jest ona zbyt tłusta i nie czuję się potem jakbym się wysmarowała masłem. Każdy kto używał trochę produktów do skóry suchej wie, że po niektórych kosmetykach silnie natłuszczających tak to właśnie wygląda:) Pozostawia lekką warstwę natłuszczenia ale nie lepię się potem do wszystkiego, więc tutaj nie mam zastrzeżeń.

 

Jakie mam zdanie o działaniu Cetaphil MD?

Muszę przyznać, że moja skóra bardzo polubiła Cetaphil MD Dermoprotektor. Jest to balsam uniwersalny, którego może używać cała rodzina. Zawiera wartościowy olejek macadamia, który pomaga zachować barierę ochronną naszej skóry. Po jego używaniu zauważyłam nawilżenie i uspokojenie moich zmian atopowych. Przyjemnie zmiękczył i wygładził moją skórę. Wiele osób lubi ten balsam pod makijaż. Mi najbardziej jednak sprawdza się na ciele, ponieważ twarz czasem kapryśnie się po nim zachowuje. Dzieje się tak zapewne poprzez obecność gliceryny i różnych silikonów. Zatem jeśli Wasza skóra na twarzy również nie lubi takich składników, to musicie być ostrożni, ponieważ może się to zakończyć niezłym wysypem.

 

Dajcie znać czy używacie i za co lubicie ten słynny i kultowy już Cetaphil MD Dermoprotektor:)?

 

Zapisz

Chwila relaksu dla skóry- koreańska pielęgnacja z Tony Moly

Od jakiegoś czasu jestem maniaczką maseczkową. Kupuję po kilka sztuk, a potem straszę członków rodziny np. maseczką węglową:) Niestety większość maseczek, które kupuję to jakiś wkręt bo mam wrażenie, że nic nie robią. Cała się ubrudzę, dodatkowo pół łazienki w jakiś maziajach. Wielkie oczekiwania, a potem patrze w lustro po 5 razy i zwykłe nic a nic. Nie poddaję się jednak i dalej szukam. Od zwykłych drogeryjnych za naprawdę niską cenę do tych z wyższej półki typu Origins lub Tata Harper. Czasami efekty są widoczne i wtedy jest wielkie wow🙂

Skóra prosi o nawilżenie czy krem wystarczy?

Od jakiegoś czasu zmieniłam pielęgnację i faktycznie widzę zmiany w wyglądzie mojej skóry, a także w wyglądzie i trwałości makijażu. Stawiam na duże oczyszczanie i nawilżanie. Od kilku miesięcy stosuję maseczkę Panda's Dream White Sleeping Pack od Tony Moly i właśnie o niej chciałam Wam opowiedzieć.

 

Zacznijmy od początku:) Marka Tony Moly słynie z pomysłowych opakowań. Śliczne, słodkie i bardzo oryginalne. W środku małej pandy znajdujemy 50g maseczki. Początkowo myślałam, że to niewiele ale jest bardzo wydajna i jednak starcza na dłużej. Konsystencja maseczki Panda's Dream White Sleeping Pack jest podobna do balsamu, ładnie się rozprowadza i nie tworzy nieprzyjemnej skorupy. Nakładam ją po oczyszczeniu twarzy na całą noc. Początkowo bałam się, że ubrudzę pół łóżka w nocy ale okazało się, że zaraz po nałożeniu przyjemnie zastyga i nie przykleja się do poduszki.

Czy faktycznie jest taka dobra?

Moim zdaniem to całkiem porządna maseczka w pięknym opakowaniu, dzięki któremu moim zdaniem stała się tak rozpoznawalna. Nie mogę powiedzieć, że to mój Święty Graal i będę ją kupować do końca życia. Jednak widzę jakie pozotywy daje mojej skórze i z miłą chęcią zabieram ją na moje małe domowe spa:)

 

maseczka panda tony molly

 

Panda's Dream White Sleeping Pack w mojej ocenie bardzo ładnie nawilża i rozjaśnia skórę. Nałożona na całą noc pozwala skórze pochłonąć wszystkie cenne składniki i rano widać tego efekty. Zwłaszcza teraz w okresie grzewczym, kiedy skóra prosi o nawilżenie lub latem gdy słońce daje popalić to taka maseczka będzie ratunkiem dla naszej cery. Również po całym dniu ciężkiego makijażu da nam ukojenie. Jeśli zastanawiacie się nad zakupem maseczki od Tony Moly to serdecznie polecam:)

Kiehl’s Midnight Recovery Concentrate- zaczarowana butelka

Cześć, dziś przychodzę do Was z recenzją olejku Kiehl’s Midnight Recovery Concentrate. To już moja trzecia buteleczka więc myślę, że moja opinia będzie jak najbardziej przemyślana. Od kiedy pojawiła się polska strona kosmetyków Kiehl’s, to zakupy stały się o wiele prostsze. Wcześniej szukałam na różnych stronach ale niestety nie zawsze trafiałam na oryginalne produkty. Teraz mamy pewność, że zakupy będą bezpieczne, a kosmetyki nowe i pełnowartościowe.

 

Kiehl’s Midnight Recovery Concentrate 15ml

W obecnej chwili używam buteleczki 15ml i muszę przyznać, że taka pojemność jest bardzo praktyczna. Łatwo ją zabrać w podróż i też szybciej ją zużyjemy więc mamy pewność, że wszystkie składniki zachowają swoje właściwości. Na stronie Kiehl’sa mamy do wybory 3 pojemności: 15ml-97zł, 30ml-172zł oraz 50ml-260zł. Dodatkowym plusem zakupów na ich stronie jest możliwość wyboru trzech darmowych próbek więc myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie.

 

 

Olejek Kiehl’s- bogactwo składników w jednej buteleczce

Muszę przyznać, że nie wyobrażam sobie wieczornej pielęgnacji bez tego olejku. Myślę, że nie ja jedyna bo wiele znanych blogerek wielbi ten kosmetyk. Buteleczka jest ładnie wykonana plus praktyczna pipetka, która się nie zapycha. A w środku mnóstwo naturalnych olejków między innymi z wiesiołka, oliwek oraz lawendowy olejek eteryczny. Zapach dość ziołowy i babciny ale przyzwyczaiłam się do niego i patrząc na efekty jakie daje to mogę mu to wybaczyć:)

 

Kiehl’s Midnight Recovery Concentrate ma konstystencję dość rzadką w porównaniu np. do Sarah Chapman Sinesis Overnight Facial lecz świetnie się go rozprowadza i pozwala na przyjemny masaż twarzy.

 

Przejdźmy do efektów… prawda czy czary?

 

Gdy zaczęłam go używać, nie spodziewałam się jakiś spektakularnych efektów. Teraz już wiem, że to był błąd. Do tej pory po przebudzeniu widziałam szarą, zmęczoną twarz i nawet jeśli się wyspałam, to i tak skóra była jakaś wiotka i wysuszona.

Sami twórcy kosmetyku twierdzą, że skóra naszej twarzy w nocy ma największy potencjał do samoodnowy. Olejek jest tak skomponowany, że każdy jego składnik nie jest przypadkowy. Już po tygodniu używania Kiehl’s Midnight Recovery Concentrate zauważyłam ogromne zmiany.  Gdy rano patrzę w lustro i widzę kondycję mojej skóry to jestem w świetnym nastroju. Skóra po jego używaniu jest zregenerowana, nawilżona, zdrowsza, rozjaśniona i wygładzona. Może to są czary ale bardzo mi się podobają i będę już chyba zawsze używać tego olejku!